Będąc na tegorocznych targach Cebit w Hannoverze mam nieodparte wrażenie, że Cebit zyskał sporo w czasie kryzysu. Nie mam tu na myśli samych targów, tylko ich otoczkę i atmosferę. Co uległo zmianie?
Moim zdaniem było znacznie przestronniej. Nie nazwałbym tego, że było przez to "lepiej", ale inaczej... mniej odwiedzających spowodowało większe zainteresowanie handlowców, łatwiej więc było pochylić się nad wystawianymi rozwiązaniami informatycznymi, ponieważ było na to więcej czasu. Łatwiej mi się nawigowało miedzy halami szukając interesujących mnie rozwiązań.
Dużo miejsca organizatorzy przeznaczyli w tym roku na część kulturalną i artystyczną. Widziałem mnóstwo samochodów, galerię plakatów i zdjęć, wystawę sztuki użytkowej. Elementy "dekoracyjne" dawały przestrzeń i hale nie były tak zapchane, a uliczki i skwerki raczej puste.
Oszczędzono mi noszenia wielu ulotek i materiałów. Wystawcy raczej oszczędnie rozdawali handouty czy ofertówki. Było skromnie. Nie przywiozłem praktycznie żadnych gadżetów. W porównaniu z poprzednimi latami widać, że wystawcy zaczynają szanować środowisko naturalne i nie produkują śmieci.
Pawilon Arnolda mimo dużego nagłośnienia był dostępny (dosłownie) dla każdego. Było tam dużo pustych miejsc, więc można było usiąść i odpocząć obok figurki woskowej Terminatora. W kameralnych warunkach można było otrzymać (od nielicznej obsługi stoiska) katalog firm z Kaliforni. Hmm może akurat byłem tam w czasie sjesty, stąd tak pozytywne odczucia?
IBM pokazał śliczny kulisty projektor i natrysk. Kula była często fotografowana, więc pewnie ukaże się w wielu magazynach, bo rzeczywiście robiła wrażenie: raz była globusem, a raz panoramą miasta... Rozumiem skąd zainteresowanie geografią, ale po co ten natrysk? Przecież nikt ze zwiedzających nie przyjechał tam się umyć? Może to nawiązanie do innych stoisk? W innych halach były też wodne atrakcje, np. wodoszczelne monitory LCD.
W wolnej chwili, bez przesadnej kolejki, zwiedzający mogli oddać się uciechom gier komputerowych. W tym roku królowały symulatory samochodów. Formula 1 z obciętym przodem była w co trzeciej hali. Można też było skorzystać i zbadać uroki ciężarówki Citrixa albo podziwiać mobilny bankomat stylizowany na auto z lat 70tych. Nie chciałbym obrazić projektanta tego stoiska i twórcy ruchomego bankomatu... może to były lata 60te?
Miłym dodatkiem targów była możliwość zjedzenia ciastka z własnego wypieku jednej z firm informatycznych w hali 9 oraz wypicia pysznego soku owocowego w hali 4. Do wyboru było 5 smaków - ja wybrałem bananowy.
No i najważniejsze. W tym roku hitem były torebki, torby i różne gadżety do noszenia sprzętu informatycznego. Można było przebierać: nadmuchiwana torba na laptopa na plażę, elegancka skórzana teczka do biura, klamerka na telefon, klips na słuchawki. Wszystko gustowne i szykowne... obrazek jak z targów odzieżowych.