|
Blog > Komentarze do wpisu
Historia pewnych wizji i prognoz część 3Nic dziwnego, że w Londynie na spotkaniu 20. państw opowiedziano się za regulacją rynku ekspertów ratingowych i podawanych publicznie prognoz. Jasne, że każdy może mieć swój głos, ale pewne instytucje, szczególnie banki i rządy, nie powinny bazować na danych, których metod tworzenia i pozyskiwania się nie zna. Oprócz podejmowania decyzji „bez danych” może być tylko gorsze podejmowanie decyzji oparte o dane niesprawdzone i nierzetelne.
Zachwiana strona etyczna, brak kontroli oraz ładu organizacyjnego czy kultury wśród każdej grupy zawodowej może mieć opłakane skutki. Dotyczy to nie tylko szefów projektów, informatyków czy dyrektorów IT, ale również analityków, ekspertów, audytorów czy zwykłych urzędników. Czy to z niewiedzy czy to świadomie, ale bazując na danych firm monitorujących rynek i firm ratingowych drylowano rynek do upadłego.
Na koniec pytanie otwarte... jak traktować sytuację, gdy jedna z instytucji monitorujących rynek nieruchomości podała, że już w 2007 dostrzegali nadchodzące załamanie rynku nieruchomości, ale nie chcieli wychodzić przed szereg. Skoro inni: firmy, eksperci i instytucje rządowe twierdziły, że czekają nas wzrosty, to oni mówili podobnie. Jaką wartość ma więc ich SŁOWO? środa, 22 kwietnia 2009, cgeit
TrackBack
|
|